Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2012

Marmur na policzkach :)

Witajcie ! :)

Dzisiejszy post będzie dotyczył mojego nabytku z Essence z najnowszej edycji limitowanej Marble Mania :D Róż udało mi się zakupić w Douglasie (Alfa Centrum, Gdańsk) po cynku jaki dostałam na forum :D Byłam w szoku, że ta limitka tam dotarła bo ostatnio zalegały tam resztki (o zgrozo ! )  Balleriny i bliżej nieokreślonych kosmetyków ;O.

Róż dorwałam oczywiście ostatni :D - tak przy okazji to mam smutną informację, bo na całym standzie na róż były tylko 3 MIEJSCA ! Nie wiem czy w Naturach też tak będzie, bo owa szafa w Douglasie jest dość mała. Ale jeśli będzie tak samo to szykuje się istna walka tym bardziej, że Natura nie potrafi się jasno określić kiedy dokładnie mamy się tej limitki spodziewać ( może 14 a może i 17-18 maja).

Róż prezentuje się następująco :






  • róż oczywiście jak nie trudno się zorientować jest w kamieniu :D
  • kolor :  na pierwszy rzut oka dominuje różowy ( ale jest to kilka odcieni różowego, od bardzo jasnego po naprawdę neonowy). Do tego zestawu dochodzi też delikatna nuta brzoskwini. Kolorów raczej nie da się używać pojedynczo, bo jest to za mała powierzchnia - ale po wymieszaniu dają naprawdę przepiękny ciepły odcień ! Róż ma jakieś tam drobiny, ale są mini tycie i widoczne przy mocnym słońcu .





  • pigmentacja:  Moim zdaniem jest bardzo dobra ! :) Ja delikatnie muskam po nim pędzlem i osiągam zadowalający, naturalny efekt. Dla zwolenniczek mocniejszego look'u wystarczy go po prostu więcej nabrać ;)
  • cena :  zapłaciłam chyba 13.99 więcej mniej, ale na początku zawsze są zawirowania z tymi cenami ;)
  • trwałość : to dla mnie bardzo ważna cecha każdego produktu tego typu. Róż utrzymuje się na policzkach przez dobrych kilka godzin i przede wszystkim nie spływa i nie wpływa źle na podkład :)
Z reszty tej limitki jakoś nic więcej mnie nie porwało.

- cienie jak na wiosenną porę są dla mnie trochę zbyt szaro bure i mają za dużo drobin
- błyszczyki .. jak dla mnie nic specjalnego, zwykłe, trochę wtórne.
- mascara -> w sumie to nawet nie wiem czy to zwykła mascara czy ma dawać jakiś efekt, ale ja mam swoją ulubioną i nie zamierzam jej wymieniać :D

- zestaw do paznokci i lakiery -> no cóż może gdybym miała paznokcie ( tzn. oczywiście je posiadam, ale są tak krótkie i poniszczone że nie nadają się do malowania i niepotrzebnego zwracania na nie uwagę ) to bym się skusiła na coś. Jakbym miała wybrać to jedynie malinowy albo brzoskwiniowy lakier. 

Podsumowując jestem jak najbardziej na TAK TAK TAK <3 Ale tylko w kwestii różu :D

Pozdrawiam !

piątek, 13 kwietnia 2012

BUBEL ! - Essence rozświetlacz w pisaku.

Witajcie ! ;)


Dzisiaj przedstawiam Wam produkt Essence I <3 RUNWAY - rozświetlacz w pisaku.








Zachęcona przez Wizażanki i fakt, że była to nowość w stałej ofercie udałam się do Natury i zakupiłam to "cudeńko". 
Mam manię na punkcie rozświetlania więc nie trzeba było mnie długo przekonywać, ale to co zobaczyłam po otwarciu przeszło moje najśmielsze oczekiwania... ale o tym za chwilę.


- produkt ma pojemność 1,5 ml to dość mało choć podejrzewam, że powinien być calkiem wydajny


- opakowanie jest bardzo wygodne w formie pisaka z pędzelkiem - jeżeli chcemy wydobyć produkt musimy pokręcić na samym dole pisaka ( niby wygodne, ale trzeba się nieźle namęczyć żeby auaktywnić całą tą procedurę za pierwszym razem)


- kolor na pędzelku jest zbliżony do kolorów podkładu,  beżu. 


Wydawał się całkiem przyjemny i delikatny.


Jednak po nałożeniu go na rękę uzyskałam taki efekt :







Dla mnie to był niesamowity szok, bo na pędzelku prezentował się całkiem przyjemnie, delikatnie, że da fajny efekt.


Jak dla mnie to istny DRAMAT, MASAKRA i nie wiem co jeszcze :D


- oczywiście funkcją rozświetlacza jest jak sama nazwa wskazuje rozświetlania ale to co prezentuje Essence to znaczna przesada ! 


Produkt świeci się niemiłosiernie- wygląda to jakby ktoś zmielił brokat, cekiny i wszystkie świecidełka. Daje to dość tani, bazarowy efekt.


Producent "zaleca" używanie go w kąciku oka albo na łuku brwiowym - owszem spróbowałam i na mojej twarzy nie było widać nic innego jak świecące się drobinki srebrnego brokatu.


Jako samodzielny rozświetlacz na twarz moim zdaniem też się nie nadaje, bo daje po prostu za mocny efekt, który wygląda cyrkowo i śmiesznie :(



JESTEM JAK NAJBARDZIEJ NA NIE !


Nie wiem czy tylko dla mnie okazał się takim koszmarkiem ? Miałyście z nim do czynienia ? Jak sprawdził się u Was ?






Pozdrawiam !

piątek, 6 kwietnia 2012

Essence SOUL SISTA - MOJE ZDOBYCZE :D

Witajcie kochane :) !

Dzisiejszy post będzie dotyczył jednej z limitowanek Essence SOUL SISTA, która niestety nie dotarła do Polski. Swoje zdobycze udało mi się kupić na Allegro. Wiadomo zapłaciłam parę złotych więcej niż normalnie, ale uważam że naprawdę było warto ! :) Do mojej kolekcji dołączył bronzer i 2 pędzle kabuki. 

Proszę nie krzyczeć, nie bić że zgarnęłam od razu dwa :D Ten drugi był dla mojej mamy, którą zarażam różnymi nowinkami :D 

Tak więc zapraszam :) ! :

1. BRONZER :

Przepraszam za przewrócone zdjęcie, ale obracałam je już w  różnych programach, a tu odmawia posłuszeństwa :/ ale mam nadzieję, że nie jest to dużym utrudnieniem :)






Zdjęcie robione na "szybko" więc nie oddaje tak do końca koloru  :)


  • zacznę od tego, że bronzer ma wspaniały, KOKOSOWY zapach !                - pachnie przepięknie ! aż chce się go zjeść <33. Nie jest mdły, nie jest za słodki jak niektóre produkty kokosowe.
  • kolor jest brązowy, lekko ceglany z delikatnymi złoto- srebrnymi drobinkami. Ale spokojnie, nie są one zbyt nachalne - najbardziej widoczne na słońcu. 
  • myślę, że nie jest to produkt tylko dla ciemnej karnacji czy na lato. Ma uniwersalny kolor, który z powodzeniem może stosować każda :) W zależności jaki chce się uzyskać efekt- nabieramy go mniej bądź więcej.
  • co ważne nie robi plam, ani nie ściąga podkładu co jest dość popularną przypadłością wielu tego typu produktów


2. PĘDZEL KABUKI








  • pędzel zamknięty jest w plastikowym, ale całkiem solidnym opakowaniu. Myślę, że będzie dobrym domkiem dla pędzla, ponieważ dzięki temu włosie nie będzie się deformować :)

  • sam pędzel.... <3 <3  <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3                   JESTEM ZAKOCHANA !
- zauroczył mnie nawet jego kolor -> czarny z domieszką koralu <3

- jest on średniej wielkości ( moim zdaniem w sam raz )

- jest niesamowicie mięciuuuuuuuutki !  Mam ochotę siedzieć - gładzić i dotykać go :D Uwierzcie mi, że nie przesadzam.... Macałam sobie dzisiaj pędzle w kabuki w Sephorze i okropnie drapały i szorowały moją rękę, a nie wyobrażam sobie tego efektu na twarzy.

- trzonek pędzla jest mocny, stabilny a co najważniejsze - bardzo poręczny

- po wyjęciu pędzla z opakowania trzeba go trochę pomacać żeby się rozczapierzył :D - zwiększa wtedy trochę swoją objętość

Testowałam go już na różnych produktach- będzie idealny do różów, bronzerów, pudrów w kamieniu i kosmetyków mineralnych. Ma bardzo szerokie zastosowanie.


Podsumowując :

Obydwoma produktami jestem ZACHWYCONA ! Jest to pierwszy bronzer, który spełnił moje oczekiwania.

Natomiast PĘDZEL.... brak mi już słów zachwytu :D Uważam, że jest sporą konkurencją dla pędzli wielu profesjonalnych firm  ! 
Nie odbiega, a wręcz bije konkurencję na głowę ! 
OD DZIŚ STAJE SIĘ MOIM NUMEREM 1  ! :D

Jeżeli tylko uda się Wam, jeśli będziecie miały dostęp do tej kolekcji to kupujcie ją czym prędzej :D ! Kabuki zasługuje na Wizażowego Oscara.


Pozdrawiam ! :)

niedziela, 25 marca 2012

Pojedynek baz rozświetlających.

Dzisiaj przedstawiam Wam bazy rozświetlające, które znajdują się w mojej kosmetyczce :) Tak więc są to bazy : Sephora, Essence i Catrice.
Poniżej pokazuje taką mini tabelkę z podstawowymi informacjami :) :
























SEPHORA:

- baza ma kolor brudnego różu z delikatnymi drobinkami, które są bardzo słabo widoczne pojedynczo -> efekt widoczny jest w sumie po nałożeniu na twarz

- uwielbiam tą bazę, bo cudownie długo utrzymuje makijaż, przedłuża jego trwałość, świeżość i wyrównuje koloryt

- baza jednak nie może być stosowana jako osobny rozświetlacz, na podkład ponieważ jest za słabo widoczna i nie uzyskamy tego efektu

- po nałożeniu pod podkład efekt rozświetlający jest dość delikatny i subtelny 

Pomimo tego, że ten efekt rozświetlania nie jest mega widoczny to jestem jak najbardziej na TAK TAK TAK TAK !  i to głównie ze względu na to, że dzięki niej mój makijaż wytrzymuje dużo dłużej i wygląda znacznie lepiej.


ESSENCE :




- baza jest w trochę innym odcieniu koloru niż ta z Sephory, z całą pewnością jest bardziej różowa, połyskująca i blyszcząca 

- po nałożeniu na podkład jest bardziej widoczna i daje mocniejszy efekt, ale jednak wydaje mi się że przynajmniej dla mnie ten efekt nie jest do końca zadowalający jeżeli ktoś chciałby ją stosować jako osobny produkt

- z trwałością i przedłużaniem efektu makijażu, jaki ma miejsce w przypadku bazy z Sephory w przypadku bazy z Essence raczej nie tego nie spotkamy. 

Niestety pod koniec dnia podkład trochę mi spłynął, miałam trochę plam. Nie jest to tańsza alternatywa dla Sephorowskiej pod względem jakości. W sumie mam mieszane uczucia co do niej, ale podsumowując raczej się zawiodłam.

CATRICE :


 

- to jedyna baza z tych trzech, którą można stosować jako samoistny rozświetlacz na podkład. Daje niesamowity efekt, jestem w niej zakochana ! <3 Wystarczy niewielka ilość na kości policzkowe, a na naszej twarzy będą miliony wspaniałych drobinek a w słońcu to już wogóle cudoooo ! 

- myślę, że jak zastosujemy ją pod podkład nie będzie dawała takiego świetnego efektu. Słyszałam też o metodzie mieszania z podkładem, ale sama osobiście jej nie stosowałam.

Porównanie wszystkich baz : 


( od lewej Catrice, Sephora, Essence)

Podsumowując moją bitwę wygrywa Sephora i Catrice. Essence wyrzucam daleko w kąt ! :(  ( a szkoda, bo spodziewałam się czegoś lepszego) Pomimo tego, że oba te kosmetyki mają w założeniu to samo zastosowanie to dla mnie znajdują się one w zupełnie innych kategoriach. Catrice - jako samoistny rozświetlacz a Sephora - jako idealny przedłużacz trwałości.


Pozdrawiam ! :)



niedziela, 11 marca 2012

Catrice Hidden World + Essence Circus Circus- RECENZJE + SWATCHE

Wiem, że to dla większości będzie już nudne, bo w sieci i blogach zdjęcia, swatche i recenzje tych produktów są już od dłuższego czasu dostępne, ale może komuś kto jeszcze nie dokonał zakupów okaże się to pomocne :)

Ok więc zaczynamy :) Z obu limitek udało mi się zakupić : róż w kremie, cień w kremie (Catrice) oraz błyszczyk i eye-liner. (Essence)



1) Róż w kremie Catrice Hidden World 



SWATCH NR 1  (więcej różu )

SWATCH NR 2 (róż bardziej roztarty )


Ja osobiście jestem tym różem po prostu zachwycona ! :) Używałam do tej pory wielu różnych firm i form, ale ten przebija wszystkie. Swatche do końca nie oddają jego prawdziwego koloru, jego kolor nie jest aż tak różowy, po nałożeniu dopasowuje się do naszego koloru skóry i daje świetny, delikatny efekt :) Dodatkowo mam wrażenie, że ma on jakieś opcje chłodzące,  przynajmniej ja odczuwam coś takiego. MÓJ NR W KATEGORII RÓŻY :)

+ jest niesamowicie wydajny, bo używam go ponad tydzień i zużycie jest minimalne
+ cena ( przed zmianami zapłaciłam niecałe 12 zł )
+ nie zapycha porów
+ utrzymuje się na twarzy przez cały dzień

PS: Trzeba uważać przy jego nakładaniu żeby nie zrobić tego zbyt szybko po nałożeniu podkładu, bo wtedy ma tendencje do rolowania się.

2. Róż w kremie Catrice HW




SWATCH ( jest dość mało wyraźny, ale to ze względu na kiepskie światło)

Jest to kolejny produkt z limitowanki HW, który mnie urzekł :) Niestety swatch nie jest  dobry, ale to wina kiepskiego światła. Poza tym nie dysponuje też sprzętem z górnych półek, ale mam nadzieje, że nie jest aż tak źle :D
Cień wbrew pozorom jest dobrze napigmentowany, u mnie trzymał się przez kilka godzin i to bez żadnej bazy. Myślę, że z powodzeniem można go też potraktować również jako bazę pod inne cienie żeby wydobyć ich kolor :) Poza tym możemy go użyć żeby rozświetlić kącik oka czy łuk brwiowy. Jak widać ma dość szerokie zastosowanie :) Jestem jak najbardziej na TAK ! :) 

3. Błyszczyk Essence Circus Circus - 02 My Glammy Acrobate


SWATCH :)


Zacznę od tego, że błyszczyk ma niesamowity kolor.  Jest to w sumie kolor głębokiej fuksji. Niestety na dzień moim zdaniem ten odcień jest trochę za mocny i za ciemny dlatego też rozjaśniam go innymi błyszczykami w kolorach mega jasnego różu i wtedy daje to fajny efekt. Co na pewno jest wielkim plusem jest jego trwałość i pigmentacja ! Błyszczyk trzyma się na ustach dobrych kilka godzin, a nawet kiedy się nam już trochę zje to i tak na naszych ustach pozostaje żywy i widoczny kolor. Polecam ! 






4. Eye-liner w płynie Essence Circus Circus 




No cóż... muszę przyznać, że na tym produkcie zawiodłam się najbardziej. Liczyłam, że to będzie odcień grafitu z drobinkami jednak tak na prawdę jest to taki sprany, wypłowiały czarny. Drobinki widoczne są dopiero przy ścieraniu eye-linera, tak było w moim przypadku. Nie jestem też do końca zadowolona z jego trwałości, bo robi spore prześwity. Nie skreślam go z mojego użytkowania, dam mu jeszcze szansę, ale póki co moje uczucia są mieszane. 






Tak więc to tyle w temacie ostatnich zdobyczy limitowanych. :) 
Mam nadzieję, że się podobało :)

Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzania :)